czwartek, 31 maja 2018

#85 ŻMIJOWISKO - WOJCIECH CHMIELARZ

DATA PREMIERY: 09-05-2018
WYDAWNICTWO: Marginesy
TYTUŁ ORYGINAŁU: "Żmijowisko"
ILOŚĆ STRON: 480
KATEGORIA: thriller, kryminał
OPINIA: Czy polecam? Absolutnie TAK. Ja sama pewnie jeszcze kiedyś do tej historii na spokojnie powrócę.
OCENA: 9.0








"Żmijowisko" to opowieść o tragedii, która niszczy. O rodzinie, która musi stawić czoło próbie przekraczającej ludzkie wyobrażenia. Uczuciach, które trwają pomimo mijających lat i nie niosą pocieszenia. Zdradzie, bólu i miłości. Strachu, zbrodni i karze. O tym, ile jesteśmy w stanie zrobić dla naszych dzieci i jak wiele nas to kosztuje.







Mistrzowski thriller Wojciecha Chmielarza. 

Ostatnie wspólne wakacje... Tragedia, która niszczy. Czas, który nie przynosi pocieszenia. Koniec, od którego nie ma ucieczki.
Grupa trzydziestolatków, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża wspólnie ze swoimi rodzinami na wakacje. Tym razem trafiają do zagubionej wśród jezior i lasów agroturystyki w niewielkiej wsi Żmijowisko. Bawią się jak zwykle – odreagowując stres szybkiego wielkomiejskiego życia. Jest alkohol, są narkotyki. A także skrywane od lat urazy, dawne uczucia i wzajemne pretensje. 
Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez ktoś kogoś prawie topi. Wywiązuje się kłótnia, podczas której otwierają się dawne rany. Następnego dnia córka jednej z par, piętnastoletnia Ada, znika. Pomimo poszukiwań nikomu nie udaje się jej odnaleźć. Rozpływa się w powietrzu.
„Ada była ciągle najważniejsza. Każdego dnia o niej myślałem, każdego. O tym, co się stało. O tym, co moglibyśmy zrobić inaczej.”
Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by podjąć ostatnią próbę odnalezienia córki. Przez te dwanaście miesięcy znienawidziła go cała Polska. Ale – jak się okazuje – nie wraca tam sam…










O „Żmijowisku” zrobiło się głośno już jakiś czas temu na bookstagramowych IG, co chwilę trafiałam na mega pozytywne recenzje i to sprawiło, że nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam swój egzemplarz w księgarni internetowej. Czy żałuję? Absolutnie nie, choć to nie oznacza jednocześnie, że jest to ideał bez skazy, co to to nie. Niewątpliwie jest to świetnie napisany i wykreowany kryminał, dość nietypowy, ponieważ nie mamy tutaj śledczego czy detektywa prowadzącego zawiłą sprawę, tak naprawdę śledztwa jako takiego nie mamy tu w ogóle. Mamy za to pogardzanego przez wszystkich i obwinianego o przyczynienie się do zaginięcia nastoletniej córki ojca, mamy rozpadającą się rodzinę, myśli samobójcze wraz ze studium kompletnie nieudanego małżeństwa, niespełnioną modelkę i prezenterkę w jednym o hebanowej skórze, która szuka swojego miejsca nie tylko w życiu zawodowym, ale również osobistym, oraz przyjaciela z przeszłości, który nigdy nie przestał tak naprawdę kochać dziewczyny, która zaszła w ciąże z innym i w ten sposób stracił ją na zawsze, tylko czy aby na pewno? Ale to nie wszystko, są jeszcze nastolatki, które nie znają granic, problemy finansowe, które pchają do czynów trudnych do zrozumienia, oraz gospodarstwo agroturystyczne, które w wyniki tragedii sprzed roku zaczyna podupadać. Jest też ciekawy zabieg przedstawiania fabuły w trzech czasach: teraz, wtedy i pomiędzy. Z tym ostatnim momentami miałam mały kłopot, były chwile, kiedy zwyczajnie się gubiłam, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że inaczej prawdopodobnie się nie dało. Książka wciąga już od pierwszych stron i naprawdę ciężko jest ją odłożyć, działa na wyobraźnie, momentami przeraża, kiedy czyta się fragmenty o pewnej dwójce nastolatków, dla których życie ludzkie nie ma znaczenia, a jego odebranie staje się chorą wręcz obsesją. Autor wykreował bardzo wyrazistych bohaterów, każdemu poświęcając maksimum uwagi, wręcz z pieczołowitą starannością analizując każdy charakter, oraz motywy jego postępowania. I wszystko byłoby idealne i fantastyczne, gdyby nie zakończenie, które w moim mniemaniu, i jest to tylko moje osobiste zdanie, zostało jakby potraktowane po macoszemu. Co mam na myśli? Chodzi mi o to, że finał wydarzył się jakby w oka mgnieniu, jakby cała książka w tej ostatniej scenie została wyśmiana przez mordercę, któremu udało się oszukać absolutnie wszystkich. Ja nie do końca odnajduję się w tak stworzonym zamknięciu sprawy, osobiście wolałabym pewną głębszą analizę, jednak po „przespaniu się” z tym zakończeniem, chyba jestem gotowa przyznać, że widocznie tak miało być, to miał być właśnie taki „złośliwy chichot” zabójcy, który tak naprawdę wyprowadził w pole nie tylko samych bohaterów książki, ale pewnie również niejednego czytelnika, który ostatnie strony „Żmijowiska” czytał z zapartym tchem. Czy polecam? Absolutnie TAK. Ja sama pewnie jeszcze kiedyś do tej historii na spokojnie powrócę.

4 komentarze:

  1. jestem bardzo ciekawa tego tytułu.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele słyszałam o tym autorze, być może się skuszę, bo te recenzje coraz bardziej mnie przekonują.

    Pozdrawiam cieplutko,
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z twórczością pana Chmielarza dopiero zaczynam. Na półce, leży już "Podpalacz" i myślę, że jak mi się spodoba to z pewnością sięgnę po "Żmijowisko".

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu i bardzo polecam "Podpalacza" 😉

    OdpowiedzUsuń

Hej! Bardzo Ci dziękuję, że pojawiłaś/łeś się na moim blogu - będzie mi tym bardziej miło, kiedy zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Dziękuję! :)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.